Chciał dzielić niecierpliwe dni
na cztery wiatry różne sobie
i był tym - kto dopada drzwi
i w gołe ręce chwyta ogień
Przebaczeń jakich szukał w nas ?
Stał jakby różę trzymał w ręce
Papieros przydeptany gasł
...A więc to wszystko -nic już więcej ?
W powietrzu wisiał kwaśny dym
i świt się dźwigał z mokrej pleśni
i światłem po rozwęzłach szyn
biegł w obie strony równocześnie
To już ostatnia jest ze scen
Bo dalej taśma prześwietlona ...
Już Koniec Ende Fin The End
... on jeszcze chciał coś krzyknąć do nas ...